Smart glasses mogą być następcą smartfona. Rynek inteligentnych okularów właśnie eksploduje

image

Jeszcze kilka lat temu inteligentne okulary wyglądały jak jeden z tych technologicznych pomysłów, które świetnie prezentują się na konferencjach, ale mają niewielką szansę trafić do masowego użytkownika. Rok 2026 pokazuje jednak zupełnie inny obraz. Według najnowszych danych Counterpoint Research globalne dostawy smart glasses w pierwszej połowie 2026 roku wzrosły aż o 212 proc. rok do roku i o 22 proc. względem poprzedniego półrocza. Około 84 proc. rynku kontroluje obecnie Meta, ale do wyścigu coraz mocniej włączają się Google, producenci z Chin oraz firmy specjalizujące się wcześniej w rozszerzonej rzeczywistości. Jednocześnie zmienia się sam charakter urządzeń. Smart glasses przestają być wyłącznie okularami ze słuchawkami i kamerą. Coraz częściej otrzymują sztuczną inteligencję rozumiejącą otoczenie użytkownika, tłumaczenie rozmów, nawigację, obsługę wiadomości, a w bardziej zaawansowanych konstrukcjach także niewielki ekran umieszczony bezpośrednio przed okiem.

To właśnie połączenie okularów ze sztuczną inteligencją może zdecydować o przyszłości całej kategorii. Smartfon pozostaje niezwykle uniwersalnym urządzeniem, ale posiada jedną podstawową wadę - aby z niego korzystać, trzeba wyjąć go z kieszeni i spojrzeć na ekran. Inteligentne okulary mogą działać inaczej. Widzą mniej więcej to, co użytkownik, słyszą jego pytania i mogą odpowiadać bez odrywania go od otoczenia. Najbardziej zaawansowane modele potrafią dodatkowo pokazywać wiadomości, napisy, wskazówki nawigacyjne czy podpowiedzi AI bezpośrednio na soczewce. Google zapowiedział na jesień 2026 roku pierwsze inteligentne okulary wykorzystujące Android XR i Gemini, natomiast Meta już oferuje okulary z kolorowym wyświetlaczem. Po raz pierwszy od wielu lat wizja urządzenia, które przejmie część zadań smartfona, zaczyna więc wyglądać jak realny kierunek rozwoju elektroniki użytkowej, a nie futurystyczny eksperyment.

Dlaczego rynek smart glasses rośnie tak szybko w 2026 roku?

Skala wzrostu pokazuje, że nie mamy już do czynienia z niszową kategorią dla entuzjastów technologii. W pierwszej połowie 2026 roku światowy rynek inteligentnych okularów zwiększył dostawy o 212 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Jeszcze bardziej wymowne były wyniki pierwszego kwartału, kiedy bezekranowe smart glasses zwiększyły sprzedaż o około 210 proc. rok do roku. Jednym z powodów jest fakt, że nowe urządzenia coraz mniej przypominają gadżety elektroniczne. Ray-Ban Meta wyglądają jak zwykłe okulary popularnej marki, można zamówić je ze szkłami korekcyjnymi, a elektronikę ukryto w oprawkach. Podobną drogę wybiera Google, współpracując między innymi z Gentle Monster i Warby Parker. Technologia przestaje więc wymagać od użytkownika zaakceptowania wyglądu charakterystycznego dla gogli VR czy masywnych urządzeń AR.

Drugim czynnikiem jest rozwój sztucznej inteligencji. Pierwsze generacje smart glasses oferowały przede wszystkim aparat, mikrofony, głośniki i możliwość wykonywania połączeń. Obecne modele mogą analizować obraz rejestrowany przez kamerę i odpowiadać na pytania dotyczące tego, co znajduje się przed użytkownikiem. Okulary mogą pomóc rozpoznać obiekt, odczytać napis, przypomnieć informacje, przetłumaczyć rozmowę czy udzielić wskazówki bez konieczności wpisywania pytania na telefonie. To fundamentalna zmiana, ponieważ położenie urządzenia na twarzy staje się jego największą przewagą. Smartfon wie, gdzie znajduje się użytkownik i jakie aplikacje uruchamia. Okulary mogą dodatkowo otrzymywać wizualny kontekst dotyczący świata znajdującego się bezpośrednio przed nim. To właśnie taki kontekst może uczynić asystenta AI znacznie bardziej użytecznym podczas codziennych czynności.

Co potrafią inteligentne okulary i do czego można używać smart glasses na co dzień?

Najprostsze obecnie smart glasses nie posiadają tradycyjnego ekranu. Zamiast niego oferują kamerę, zestaw mikrofonów, niewielkie głośniki oraz dostęp do asystenta AI. Użytkownik może zrobić zdjęcie lub nagrać film bez trzymania telefonu w dłoni, słuchać muzyki, prowadzić rozmowę telefoniczną albo zapytać sztuczną inteligencję o znajdujący się przed nim obiekt. Coraz bardziej rozwijane jest również tłumaczenie języków w czasie rzeczywistym. Podróżująca osoba może usłyszeć tłumaczenie wypowiedzi rozmówcy, nie spoglądając cały czas na ekran smartfona. Okulary mogą również odpowiadać na pytania dotyczące otoczenia, co ma szczególne znaczenie dla osób niewidomych i słabowidzących. Meta rozwija takie zastosowania już w obecnych generacjach urządzeń, a Google zapowiada podobną filozofię w okularach wykorzystujących Gemini.

Jeszcze ciekawiej wyglądają modele posiadające wyświetlacz. Meta Ray-Ban Display umożliwiają sprawdzanie wiadomości, podgląd zdjęć, wyświetlanie tłumaczeń i napisów, korzystanie z podpowiedzi AI oraz nawigacji pieszej bezpośrednio w polu widzenia. Urządzenie współpracuje dodatkowo z opaską Meta Neural Band, która wykorzystuje sygnały elektryczne mięśni przedramienia. Dzięki niewielkim ruchom palców można przewijać informacje, wybierać elementy i sterować okularami bez dotykania oprawek. Google również dzieli swoją przyszłą ofertę na modele audio oraz bardziej zaawansowane okulary z wyświetlaczem. Jeśli ten kierunek się utrzyma, przyszłe smart glasses mogą przejmować krótkie interakcje, dla których obecnie wyciągamy telefon kilkadziesiąt razy dziennie - sprawdzenie wiadomości, kierunku marszu, pogody, powiadomienia czy szybkiej odpowiedzi AI.

Czy smart glasses naprawdę mogą zastąpić smartfon w najbliższych latach?

Najbardziej prawdopodobny scenariusz nie zakłada nagłego zniknięcia smartfonów. Znacznie wcześniej inteligentne okulary mogą sprawić, że telefon będzie wyjmowany z kieszeni dużo rzadziej. Podobna zmiana nastąpiła wcześniej po pojawieniu się smartwatchy. Zegarek nie zastąpił smartfona, ale pozwolił sprawdzać powiadomienia, odbierać połączenia, płacić czy kontrolować muzykę bez korzystania z telefonu. Smart glasses mogą zrobić to samo na znacznie większą skalę, ponieważ ich pozycja przed oczami umożliwia zarówno obsługę głosową, jak i prezentowanie informacji wizualnych. Wiadomość mogłaby pojawić się dyskretnie w rogu pola widzenia, wskazówki nawigacyjne prowadzić użytkownika ulicami, a AI natychmiast odpowiadać na pytanie dotyczące tego, na co właśnie patrzymy. Takich funkcji nie da się równie naturalnie realizować na zegarku.

Pełne zastąpienie smartfona jest jednak znacznie trudniejszym zadaniem. Telefon posiada duży ekran odpowiedni do oglądania filmów, pisania długich wiadomości, przeglądania stron, wykonywania pracy czy obsługi rozbudowanych aplikacji. Ma również znacznie większą baterię i miejsce na wydajne podzespoły. Okulary muszą pozostać lekkie i wygodne, dlatego ich konstruktorzy nie mogą po prostu umieścić w oprawkach komponentów współczesnego flagowego telefonu. Bardziej realny wydaje się więc model, w którym smartfon przez pewien czas pozostaje centrum obliczeniowym znajdującym się w kieszeni, natomiast okulary stają się podstawowym interfejsem do szybkich codziennych interakcji. Dopiero rozwój baterii, miniaturowych wyświetlaczy i energooszczędnych procesorów może sprawić, że kolejne generacje okularów zaczną funkcjonować coraz bardziej niezależnie.

Dlaczego Meta zdominowała rynek inteligentnych okularów?

Meta posiada obecnie pozycję, której trudno szukać w większości nowych kategorii elektroniki. W pierwszej połowie 2026 roku odpowiadała za około 84 proc. światowych dostaw smart glasses. Sukces nie wynika wyłącznie z przewagi technologicznej. Firma zrobiła coś, z czym przez lata miała problem cała branża - stworzyła urządzenie, które użytkownicy mogą traktować przede wszystkim jak normalne okulary. Partnerstwo z EssilorLuxottica pozwoliło wykorzystać rozpoznawalne marki i tradycyjne kanały sprzedaży optycznej. Ray-Ban Meta występują w popularnych kształtach oprawek, a kolejne wersje rozwijają także obsługę szkieł korekcyjnych. Do rodziny dołączyły ponadto sportowe modele Oakley Meta oraz nowe linie okularów. W rezultacie elektronika została ukryta w produkcie modowym zamiast zmuszać klienta do noszenia na twarzy urządzenia wyglądającego jak prototyp.

Duże znaczenie ma również tempo rozwoju oprogramowania. Pierwsze Ray-Ban Meta były przede wszystkim wygodną kamerą i słuchawkami. Kolejne aktualizacje zmieniły okulary w urządzenie coraz mocniej oparte na AI. Meta rozwija rozpoznawanie otoczenia, tłumaczenia, funkcje pamięci, integrację z komunikatorami oraz bardziej zaawansowane modele sztucznej inteligencji. W 2025 roku pojawił się dodatkowo Meta Ray-Ban Display z kolorowym ekranem, a w 2026 roku firma rozszerza kolekcję o kolejne oprawki dostosowane do codziennego i całodziennego noszenia. Dominacja Meta nie oznacza jednak, że rynek został już podzielony. Counterpoint podkreśla, że poza liderem branża pozostaje mocno rozdrobniona. Wejście Google i rozwój producentów azjatyckich mogą więc w kolejnych latach stworzyć konkurencję przypominającą początki walki ekosystemów Androida i iPhone'a.

Czy Google i Android XR mogą stworzyć konkurencję dla Ray-Ban Meta?

Google ma jeden argument, którego większość producentów inteligentnych okularów nie posiada - ogromny ekosystem usług używanych każdego dnia przez miliardy ludzi. Mapy Google, Gmail, YouTube, Zdjęcia Google, Android oraz Gemini mogą zostać połączone z urządzeniem znajdującym się cały czas przed oczami użytkownika. Podczas Google I/O 2026 firma zapowiedziała dwa rodzaje inteligentnych okularów. Pierwsze będą wykorzystywały dźwięk i asystenta Gemini, natomiast bardziej zaawansowane konstrukcje otrzymają wyświetlacze. Okulary mają umożliwiać między innymi uzyskiwanie wskazówek nawigacyjnych, wysyłanie wiadomości, wykonywanie zdjęć oraz korzystanie z informacji kontekstowych bez wyjmowania smartfona. Pierwsze modele przygotowywane wspólnie z Gentle Monster i Warby Parker mają pojawić się jesienią 2026 roku.

Kluczowe może okazać się jednak nie stworzenie jednego modelu okularów przez Google, lecz zbudowanie całej platformy Android XR. To podobna strategia do tej, która dwie dekady wcześniej pomogła Androidowi zdobyć ogromną część rynku smartfonów. Zamiast ograniczać system do urządzenia jednej firmy, Google współpracuje z Samsungiem, Qualcommem i producentami sprzętu. Android XR jest już rozwijany dla gogli oraz okularów AR, a XREAL przygotowuje wykorzystujące tę platformę okulary AURA. Jeśli z czasem dołączą kolejni producenci, może powstać ekosystem wielu modeli działających na wspólnym systemie i korzystających z tych samych aplikacji. Dla użytkownika oznaczałoby to możliwość wyboru pomiędzy różnymi markami, wzorami oprawek i poziomami cenowymi, natomiast dla twórców aplikacji - jeden rynek zamiast konieczności projektowania programu osobno dla każdej pary okularów.

Jakie problemy muszą rozwiązać smart glasses, zanim staną się urządzeniem masowym?

Największym wyzwaniem technicznym pozostaje kompromis pomiędzy możliwościami a komfortem. Okulary powinny ważyć niewiele więcej od tradycyjnych oprawek, ponieważ znajdują się na nosie przez wiele godzin. Jednocześnie trzeba zmieścić w nich baterię, procesor, kamery, mikrofony, głośniki, anteny i coraz częściej także wyświetlacz. Im więcej funkcji dodają producenci, tym trudniej zachować niską wagę oraz całodzienny czas pracy. Wyświetlacze muszą być przy tym czytelne w pełnym słońcu, ale nie mogą ograniczać widoczności otoczenia. Kolejnym problemem jest temperatura podzespołów oraz miejsce dostępne na baterię. Właśnie dlatego współczesne okulary nadal często korzystają ze smartfona lub chmury podczas wykonywania bardziej wymagających zadań AI. Technologia rozwija się szybko, ale fizyki urządzenia noszonego na twarzy nie da się ominąć tak łatwo jak w przypadku coraz większych telefonów.

Jeszcze większym problemem może okazać się prywatność. Kamera znajdująca się na twarzy użytkownika pozwala nagrywać otoczenie znacznie dyskretniej niż telefon trzymany przed sobą. W sierpniu 2026 roku temat ponownie stał się przedmiotem debaty po przypadkach nagrywania osób bez ich wiedzy, a niektóre wydarzenia i lokale zaczęły wprowadzać ograniczenia dotyczące smart glasses. Australijska komisarz ds. bezpieczeństwa w internecie zaapelowała nawet o projektowanie urządzeń w sposób automatycznie chroniący osoby znajdujące się w kadrze, na przykład poprzez bardziej widoczne sygnały nagrywania lub rozmywanie twarzy. Jeśli okulary mają stać się tak powszechne jak telefony, producenci będą musieli przekonać społeczeństwo nie tylko do ich użyteczności, ale również do tego, że osoba stojąca obok użytkownika może łatwo zorientować się, kiedy jest nagrywana.

Czy inteligentne okulary są początkiem kolejnej rewolucji po smartfonach?

Historia elektroniki pokazuje, że nowe platformy rzadko zastępują poprzednie urządzenia w jednej chwili. Smartfony również przez kilka lat były dodatkiem do komputerów i klasycznych telefonów, zanim stały się centrum cyfrowego życia. Smart glasses mogą przechodzić podobny proces. Obecnie ich najważniejszą przewagą jest wykonywanie kilku konkretnych czynności szybciej i bardziej naturalnie niż telefon. Można zrobić zdjęcie dokładnie z własnej perspektywy, zadać pytanie dotyczące oglądanego obiektu, usłyszeć tłumaczenie rozmowy albo odebrać wiadomość bez zajmowania rąk. Wraz z dodaniem wyświetlacza lista tych zastosowań staje się jednak znacznie dłuższa. Jeśli ekran będzie potrafił dyskretnie pokazywać właściwą informację dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebna, część tradycyjnych interakcji ze smartfonem może zwyczajnie przestać być konieczna.

Dane z 2026 roku sugerują, że rynek właśnie wchodzi w etap gwałtownego przyspieszenia. Wzrost o 212 proc. w pierwszej połowie roku, dominacja Meta, wejście Android XR oraz pojawianie się kolejnych konstrukcji wyposażonych w AI pokazują, że najwięksi gracze traktują okulary jako potencjalnie nową platformę obliczeniową. Nie oznacza to jeszcze końca ery smartfona. Bardziej prawdopodobne jest, że przez kilka kolejnych lat oba urządzenia będą funkcjonować razem, a telefon stopniowo będzie znikał z pola widzenia użytkownika i pozostawał w kieszeni. Prawdziwy przełom nastąpi wtedy, gdy okulary będą wystarczająco lekkie, będą działały przez cały dzień, zaoferują dyskretny i czytelny ekran oraz pozwolą większość codziennych czynności wykonać głosem, wzrokiem lub subtelnym ruchem dłoni. Wtedy pytanie może przestać brzmieć "po co komu smart glasses?", a zacznie brzmieć "po co za każdym razem wyciągać telefon?".