Jeszcze kilka lat temu inteligentne okulary wyglądały jak technologiczna ciekawostka, którą trudno było sobie wyobrazić na ulicach. Dziś sytuacja jest zupełnie inna. Smart glasses coraz bardziej przypominają zwykłe okulary, a jednocześnie potrafią robić zdjęcia, nagrywać filmy, odbierać połączenia, odtwarzać muzykę i korzystać z funkcji sztucznej inteligencji. Możemy zapytać je o obiekt znajdujący się przed nami, przetłumaczyć napis, uzyskać wskazówki lub nagrać interesujący moment bez wyciągania telefonu z kieszeni. Wygoda jest ogromna, ale właśnie niewidoczność technologii staje się jej największym problemem. Kiedy ktoś podnosi smartfon i kieruje aparat w naszą stronę, zazwyczaj wiemy, że możemy być nagrywani. Osoba patrząca na nas przez okulary może natomiast wyglądać zupełnie zwyczajnie. Wraz ze wzrostem popularności smart glasses coraz częściej pojawia się więc pytanie, gdzie kończy się wygoda właściciela urządzenia, a zaczyna prawo do prywatności wszystkich osób znajdujących się wokół niego.Telefon wyposażony w aparat również może zostać wykorzystany do nagrywania kogoś bez jego zgody. Istnieje jednak istotna różnica związana ze sposobem korzystania z urządzenia. Aby zrobić zdjęcie smartfonem, najczęściej trzeba wyjąć go z kieszeni, ustawić w odpowiednim kierunku i uruchomić aparat. Samo zachowanie użytkownika często sygnalizuje otoczeniu, że może właśnie powstawać zdjęcie lub film. W przypadku inteligentnych okularów kamera znajduje się praktycznie na wysokości oczu i jest skierowana dokładnie tam, gdzie patrzy właściciel. Nagranie może więc rozpocząć się po naciśnięciu niewielkiego przycisku lub wydaniu polecenia głosowego. Osoba znajdująca się przed użytkownikiem może rozmawiać z nim przez kilka minut i nie mieć pewności, czy jest właśnie rejestrowana. To zmienia społeczną równowagę, do której przyzwyczailiśmy się w czasach smartfonów.
Kolejną różnicą jest ciągła gotowość urządzenia do analizowania otoczenia. Nowoczesne smart glasses coraz częściej współpracują z systemami sztucznej inteligencji, które mogą interpretować to, co znajduje się przed użytkownikiem. Okulary mogą rozpoznawać przedmioty, czytać tekst, udzielać informacji o miejscu albo odpowiadać na pytania dotyczące obserwowanego otoczenia. W zależności od rozwiązania obraz nie musi więc być zapisywany jako tradycyjny film, aby kamera była wykorzystywana przez funkcję AI. To tworzy zupełnie nową kategorię problemu. Osoba stojąca obok może nie zostać nagrana w klasycznym rozumieniu, ale fragment obrazu zawierający jej twarz, ubranie czy otoczenie może być chwilowo analizowany przez system. Im bardziej inteligentne stają się okulary, tym mniej wystarczające okazuje się proste pytanie: "Czy kamera teraz nagrywa?".
Producenci próbują rozwiązać ten problem za pomocą specjalnych kontrolek umieszczanych z przodu oprawek. W okularach wyposażonych w kamerę może zapalać się niewielka dioda sygnalizująca wykonywanie zdjęcia lub nagrywanie filmu. Idea jest rozsądna - jeżeli urządzenie wygląda jak zwykłe okulary, powinno w jakiś jednoznaczny sposób informować osoby postronne, że kamera została uruchomiona. Problem polega na tym, że taka kontrolka może być niewielka, a osoba oddalona o kilka metrów niekoniecznie będzie wiedziała, czego oznaką jest świecący punkt na oprawce. W jasnym pomieszczeniu lub pełnym słońcu zauważenie diody również może być trudniejsze. Potrzebujemy więc dopiero społecznego przyzwyczajenia podobnego do tego, które sprawia, że natychmiast rozpoznajemy charakterystyczny ruch osoby fotografującej smartfonem.
Istotnym problemem okazały się również próby zasłaniania lub modyfikowania takich kontrolek. Producenci zaczęli więc rozwijać zabezpieczenia uniemożliwiające nagrywanie wtedy, gdy urządzenie wykrywa zasłonięcie diody. To ważny krok, ale nie rozwiązuje wszystkich wątpliwości. Nie każda funkcja wykorzystująca kamerę musi bowiem oznaczać klasyczne zapisanie zdjęcia lub filmu. Wraz z rozwojem AI okulary mogą analizować obraz, aby odpowiedzieć użytkownikowi na pytanie dotyczące otoczenia. Dlatego przyszły standard bezpieczeństwa prawdopodobnie będzie musiał jasno rozróżniać nagrywanie, fotografowanie, transmisję obrazu i jego chwilową analizę przez sztuczną inteligencję. Osoba znajdująca się przed właścicielem okularów powinna mieć możliwość łatwego zrozumienia, co w danej chwili urządzenie robi z obrazem, który widzi.
Nie istnieje prosta zasada mówiąca, że każde znalezienie się w kadrze inteligentnych okularów automatycznie oznacza naruszenie prawa. Znaczenie mają okoliczności, cel nagrania oraz to, co później dzieje się z materiałem. Polskie przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, prawa do prywatności oraz rozpowszechniania wizerunku tworzą system, w którym zupełnie inaczej można oceniać prywatne nagranie z wakacji, a inaczej regularne rejestrowanie konkretnych osób lub publikowanie materiałów przedstawiających je w internecie. Szczególnie istotne staje się rozróżnienie pomiędzy wykorzystaniem danych wyłącznie do celów osobistych lub domowych a ich dalszym przetwarzaniem. Im bardziej nagrywanie wychodzi poza prywatną sferę, tym większe znaczenie zaczynają mieć przepisy dotyczące ochrony danych oraz praw osoby znajdującej się na materiale.
Osobną kwestią jest publikacja nagrania. To, że ktoś mógł znaleźć się w materiale wykonanym w przestrzeni publicznej, nie oznacza automatycznie, że dowolne wykorzystanie jego wizerunku będzie dozwolone. Szczególnie problematyczne mogą być nagrania koncentrujące się na konkretnej osobie, materiały o charakterze ośmieszającym, seksualizującym lub nękającym oraz publikacje służące zdobywaniu zasięgów w mediach społecznościowych. Inteligentne okulary nie tworzą więc prawnej strefy wolnej od odpowiedzialności tylko dlatego, że nagrywanie odbywa się za pomocą nowego urządzenia. Użytkownik nadal odpowiada za sposób wykorzystywania zgromadzonych materiałów. Smart glasses sprawiają jednak, że rejestrowanie otoczenia staje się znacznie łatwiejsze i mniej widoczne, dlatego istniejące przepisy mogą być trudniejsze do praktycznego egzekwowania.
To właśnie połączenie kamer umieszczonych na twarzy z coraz bardziej zaawansowaną sztuczną inteligencją wywołuje największe obawy dotyczące przyszłości. Dzisiejsze konsumenckie okulary mogą analizować otoczenie i odpowiadać na pytania dotyczące tego, co użytkownik widzi. Kolejnym technicznie możliwym krokiem jest rozpoznawanie coraz większej liczby informacji dotyczących ludzi, miejsc i przedmiotów. Wyobraźmy sobie sytuację, w której patrzymy na nieznaną osobę, a okulary próbują natychmiast znaleźć informacje o niej w internecie. Połączenie rozpoznawania twarzy, publicznych profili społecznościowych i wielkich baz danych stworzyłoby narzędzie zupełnie inne niż zwykły aparat fotograficzny. Anonimowość w przestrzeni publicznej mogłaby zostać poważnie ograniczona, nawet jeśli formalnie nadal znajdowalibyśmy się wśród nieznajomych.
Dlatego ogromne znaczenie ma nie tylko pytanie o obecne funkcje urządzeń, ale również o granice, których producenci nie powinni przekraczać. Możliwość opisania niewidomej osobie przeszkody, przeczytania menu lub rozpoznania produktu może być niezwykle wartościowa. Automatyczne identyfikowanie przypadkowych przechodniów jest już zupełnie innym zastosowaniem tej samej technologii. Granica techniczna pomiędzy tymi funkcjami może być niewielka, ale społeczna różnica jest ogromna. Właśnie dlatego przyszłe regulacje dotyczące inteligentnych okularów prawdopodobnie będą musiały skupiać się nie tylko na samym fakcie posiadania kamery, ale przede wszystkim na możliwościach oprogramowania. Smart glasses stają się bowiem platformą, której funkcje można rozszerzać aktualizacjami długo po zakupie urządzenia.
Całkowity zakaz inteligentnych okularów we wszystkich przestrzeniach publicznych byłby rozwiązaniem niezwykle trudnym do uzasadnienia i egzekwowania. Urządzenia te mają wiele zastosowań niezwiązanych z nagrywaniem innych ludzi. Mogą służyć jako słuchawki, zestaw do rozmów, narzędzie nawigacyjne, tłumacz lub pomoc dla osób z niepełnosprawnościami wzroku. Znacznie bardziej realne są ograniczenia dotyczące konkretnych miejsc, w których oczekiwanie prywatności jest szczególnie wysokie. Szatnie, toalety, gabinety lekarskie, obiekty sportowe, szkoły, sale egzaminacyjne czy niektóre zakłady pracy mogą wymagać własnych zasad. Podobnie jak dziś w określonych miejscach ogranicza się korzystanie z telefonów lub wykonywanie zdjęć, tak w przyszłości coraz częściej możemy spotykać znaki informujące o zakazie używania okularów wyposażonych w kamerę.
Szczególnie skomplikowana sytuacja może pojawić się w szkołach. Smart glasses mogą umożliwiać dyskretne nagrywanie innych uczniów i nauczycieli, ale jednocześnie mogą stać się narzędziem do uzyskiwania odpowiedzi podczas sprawdzianów dzięki wbudowanej sztucznej inteligencji. W pracy podobny problem dotyczy poufnych dokumentów, ekranów komputerów, rozmów z klientami oraz tajemnicy przedsiębiorstwa. Kluby, koncerty czy festiwale muszą natomiast mierzyć się zarówno z prywatnością uczestników, jak i prawami do rejestrowania wydarzenia. Zamiast jednego uniwersalnego zakazu prawdopodobnie będziemy więc obserwować rozwój zasad dopasowanych do konkretnych miejsc. Tak jak dziś naturalne jest wyciszenie telefonu w kinie, kiedyś równie oczywiste może stać się zdjęcie inteligentnych okularów przed wejściem do określonej przestrzeni.
Debata o prywatności nie powinna pomijać korzyści płynących z tej technologii. Dla osoby niewidomej lub słabowidzącej okulary wyposażone w kamerę i sztuczną inteligencję mogą pełnić funkcję dodatkowej warstwy informacji o świecie. System może odczytać napis, pomóc rozpoznać produkt, opisać przedmiot znajdujący się przed użytkownikiem albo ułatwić orientację w nieznanym miejscu. W takiej sytuacji kamera przestaje być gadżetem służącym do tworzenia materiałów do mediów społecznościowych, a staje się narzędziem zwiększającym samodzielność. Możliwość uzyskania informacji bez konieczności trzymania telefonu również ma ogromne znaczenie dla osób, które z różnych powodów nie mogą wygodnie korzystać z tradycyjnego ekranu.
Smart glasses mogą być również użyteczne podczas jazdy na rowerze, podróży, pracy technicznej czy wykonywania czynności wymagających wolnych rąk. Użytkownik może otrzymywać wskazówki głosowe, prowadzić rozmowę lub dokumentować wykonywaną czynność bez ciągłego sięgania po telefon. Te zastosowania pokazują, dlaczego pomysł całkowitego zakazania inteligentnych okularów byłby zbyt prostym rozwiązaniem skomplikowanego problemu. Technologia sama w sobie nie musi być zagrożeniem. Zagrożenie powstaje przede wszystkim wtedy, gdy umożliwia niewidoczne nagrywanie, identyfikowanie lub analizowanie innych osób bez wystarczających zabezpieczeń. Regulacje powinny więc chronić osoby postronne, nie odbierając jednocześnie dostępu do funkcji, które mogą znacząco poprawiać jakość życia użytkowników.
Najprostszym rozwiązaniem jest wyraźny i niemożliwy do wyłączenia sygnał informujący o rejestrowaniu obrazu. Dioda powinna być na tyle widoczna, aby osoba znajdująca się przed użytkownikiem mogła zauważyć ją bez dokładnego przyglądania się oprawkom. Kamera powinna automatycznie przestawać działać w przypadku zasłonięcia lub uszkodzenia wskaźnika. Można również rozważyć dodatkowe sygnały podczas rozpoczynania dłuższego nagrania. Jeszcze bardziej interesującym rozwiązaniem byłoby rozwijanie funkcji ochrony działających po stronie urządzenia. Okulary mogłyby przykładowo automatycznie zamazywać twarze przypadkowych osób w określonych trybach nagrywania albo szczególnie chronić dzieci. Takie zabezpieczenia byłyby skuteczniejsze niż poleganie wyłącznie na dobrej woli właściciela sprzętu.
Drugim elementem powinno być ograniczanie ilości danych wysyłanych do chmury. Jeżeli funkcja może zostać wykonana bezpośrednio na urządzeniu lub połączonym smartfonie, lokalne przetwarzanie zwiększa kontrolę użytkownika i osób znajdujących się w jego otoczeniu. Producenci powinni jasno informować, kiedy obraz jest tylko analizowany, kiedy zapisywany, kiedy wysyłany na serwer i jak długo przechowywane są powstałe dane. Szczególnych zabezpieczeń wymagałyby funkcje umożliwiające rozpoznawanie osób. W przyszłości prywatność może stać się równie ważnym elementem specyfikacji smart glasses jak jakość aparatu czy czas pracy baterii. Konsumenci powinni móc porównać nie tylko liczbę megapikseli, ale również to, jak urządzenie chroni ludzi znajdujących się przed obiektywem.
Największym błędem byłoby prawdopodobnie czekanie z dyskusją do momentu, gdy dziesiątki milionów ludzi będą codziennie chodzić z kamerami i systemami AI na twarzy. Smartfony pokazały, jak trudno zmienić zasady funkcjonowania technologii, kiedy określone zachowania stały się już społecznym standardem. W przypadku smart glasses mamy możliwość wcześniejszego określenia podstawowych granic. Nie musi to oznaczać zakazu sprzedaży. Bardziej rozsądne wydają się minimalne wymagania dotyczące widocznego sygnalizowania nagrywania, zabezpieczeń przed manipulowaniem wskaźnikami, ochrony dzieci, przetwarzania danych oraz korzystania z rozpoznawania biometrycznego. Prawo może również pozostawić konkretnym instytucjom możliwość ustanawiania zakazu korzystania z kamer w miejscach wymagających szczególnej prywatności.
Ostatecznie problem smart glasses nie sprowadza się jednak wyłącznie do przepisów. Potrzebne będą również nowe normy społeczne. Możliwe, że za kilka lat pytanie "czy mogę nagrywać?" przed rozpoczęciem rozmowy z osobą noszącą inteligentne okulary stanie się równie naturalne jak dzisiejsza prośba o zgodę na opublikowanie czyjegoś zdjęcia. Technologia może przynieść ogromne korzyści, ale jej sukces będzie zależał również od zaufania ludzi, którzy sami jej nie używają. Jeżeli przechodzień, klient, pracownik czy uczestnik spotkania będzie przez cały czas zastanawiał się, czy osoba w zwykłych z pozoru okularach właśnie go nagrywa, społeczne koszty mogą okazać się bardzo wysokie. Dlatego przyszłość smart glasses prawdopodobnie wymaga kompromisu - urządzenia powinny być coraz inteligentniejsze, ale jednocześnie coraz bardziej czytelne i przewidywalne dla wszystkich, którzy znajdują się po drugiej stronie obiektywu.